Siedemnastowieczna bigamistka – Agnieszka Machówna
W siedemnastowiecznej Rzeczpospolitej, którą nękały ciągłe wojny z sąsiadami, najazdy Turków czy Szwedów, wiele się działo również pod względem obyczajowym. Był to czas niezwykle interesujący szczególnie ze względu na żyjące wówczas postaci kobiece. Czasy, w których przyszło im żyć, były zasadniczo niesprzyjające – ciągłe najazdy wrogów, pożary i zarazy nie gwarantowały powszechnego bezpieczeństwa.
Sytuacja permanentnego zagrożenia i ciągłej obawy o najbliższych dotyczyła kobiet wszystkich stanów społecznych. Ale należy sobie zdawać sprawę, iż wówczas niewiasty zamożne pochodzące z arystokracji czy bogatej szlachty miały zasadniczo mniej zmartwień bytowych i egzystencjalnych. W odmiennej sytuacji były kobiety wywodzące się z niższych warstw społecznych, przede wszystkim z mieszczaństwa czy chłopstwa. Jedyną szansą na poprawienie ich sytuacji bytowej było małżeństwo z dobrze urodzonym i zamożnym mężczyzną. Jednakże, co pokażą nam losy Agnieszki Machówny, małżeństwo, które miało w zasadzie poprawiać sytuację mogło stać się przysłowiowym ,,gwoździem do trumny” kobiety, która chciała osiągnąć coś więcej.
Agnieszka Machówna to postać nieprzeciętna, kobieta niezwykła jak na ówczesne realia Rzeczypospolitej. Pochodziła z Kolbuszowej, niewielkiej rzeszowskiej wsi i była córką chłopki i dobosza milicji pańskiej w Dubnie. Rzekomo jako dziecko miała się zajmować wypasem gęsi i trzody. Dzięki swej nieprzeciętnej i zniewalającej wręcz urodzie wyszła za mąż za nadwornego kozaka rodziny Lubomirskich Bartosza Zatorskiego. De facto to on właśnie stał się potem bezpośrednią przyczyną jej śmierci na lubelskim szafocie.
Życie małżeńskie pani Agnieszki bywało bardzo burzliwe. Z Bartoszem Zatorskim kilkakrotnie schodziła się i rozchodziła. Najpierw porzuciła go by wieść światowe życie w Krakowie, a potem uciekła od niego, by oddawać się uciechom stołecznej Warszawy. Życie małżeńskie było dla niej zbyt monotonne, wiec kreowała się na możną arystokratkę, córkę Marcina z Rytwian Zborowskiego i Kopciówny. Dzięki temu oszustwu zyskała niemałą popularność w salonach Warszawy, pomimo swego niskiego pochodzenia.
W stolicy poznała swojego drugiego męża, oficera wojsk carskich, który przebywał na dworze Eleonory Habsburżanki, żony Michała Korybuta Wiśniowieckiego. Ów Kollati zabrał młodą małżonkę z sobą do naddunajskiej stolicy, gdzie ta zamiast prowadzić przykładne życie oddawała się swawoli z austriackimi kawalerami. Ostatecznie małżeństwo to zakończyło się dla Agnieszki wielkim sukcesem finansowym – w czasie audiencji u cesarza Leopolda przedstawiła się jako biedna i porzucona córka polskiego arystokraty, którą oficer porwał z klasztoru i zmusił do małżeństwa. Kollati został więc zobowiązany do wypłacenia jej potężnego odszkodowania, które umożliwiło jej wojaże do Włoch.
Po niedługim czasie po raz trzeci już wyszła za mąż. Tym razem jej wybrankiem był młodszy o dziesięć lat podróżujący po Europie kasztelanic sądecki Stanisław Rupniewski. Miał on zaledwie 16 lat i spędzał życie na podróżach, hulankach i swawolach. Dostatnie życie w gronie arystokracji włoskiej i paryskiej jednak szybko się zakończyło za sprawą niespodziewanego zgonu Rupniewskiego. Jednakże owocem tego małżeństwa był syn, który jednocześnie miał był dziedzicem fortuny Rupniewskich i gwarantem dostatku matki.
Wdowa z dzieckiem wróciła więc do kraju by przejąć majątek po zmarłym, jednakże napotkała na bardzo niekorzystną dla siebie sytuację. Siostra zmarłego, Anna Barbara z Rupniewskich Szembekowa, nie uznała ani małżeństwa brata ani praw syna Agnieszki do spadku. Rozpoczęła się pomiędzy tymi ambitnymi kobietami walka na ,,zęby, kły i pazury”, która toczyła się przed lubelskim trybunałem przez całe lata. Szala zwycięstwa co raz przechylała się na inną stronę, by w ostateczności doprowadzić do śmierci wdowy po kasztelanicu.
W czasie sporów o majątek po zmarłym Stanisławie Agnieszka po raz wtóry wyszła za mąż, tym razem za Kazimierza Domaszewskiego, herbu Nieczuja. Doszła do wniosku, że najlepiej o jej prawo do spadku będzie zabiegał człowiek rzutki, ustosunkowany i wywodzący się z możnego domu. Jak wielkim błędem było to małżeństwo Agnieszki. Jej czwarty mąż okazał się zdrajcą, który był gotów sprzedać własną żonę w zamian za odpowiednią gratyfikację finansową. Ale nawet mimo tej zdrady doboszanka nie straciła tupetu w swoich dążeniach – zdołała przekonać sąd, że mąż wraz z rodziną Szembeków zmówił się na jej życie i majątek.
Wydawało się, że pani Agnieszka zwycięsko wyszła ze sporów majątkowych po trzecim mężu, kiedy to zdołała dotrzeć do bocznej linii rodziny Zborowskich – Mileńskich i przekonać ich, by zeznali przed trybunałem, iż pochodzi z rodu Marcina Zborowskiego. Jednakże jej zagorzała rywala okazała się bardziej przebiegłą, dotarła do Kolbuszowej, rodzinnej wsi Agnieszki, gdzie zbadała akta kościelne. Jak wielkie było jej zdziwienie, gdy się okazało, że ma do czynienia z chłopką, która w dodatku jest zamężna z kozakiem Bartoszem Zatorskim.
Agnieszka Machówna została oskarżona przez Trybunał Lubelski o bigamię, niemoralne prowadzenie się oraz o fałszerstwo i krzywoprzysięstwo. Za zbrodnię wielomęstwa została stała skazana na szarpanie piersi kleszczami i ścięcie. Od tego wyroku nikt nie był już w stanie jej uratować, ani możni przyjaciele ani bogaci kochankowie ani nawet kardynałowie w purpurach. Ostatecznie 12 lipca 1681 roku kat lubelski ściął jej piękną głowę.
Dzieje Agnieszki Machówny są świetnym przykładem zacierania śladów, zrywania więzów ze środowiskiem, w którym się urodziło i wychowało, przez jednostki bardzo ambitne i nieprzeciętne. Agnieszka nie była tylko zbuntowaną chłopką, nadrzędnym celem jej życia było zrobienie osobistej kariery i osiągnięcie odpowiedniej pozycji społecznej. Zrobiła wszystko, by mieć lepsze życie, nie wahała się oszukiwać, schlebiać innym czy nawet stosować przekupstwa. Wykorzystywała wszystkie swoje atuty, nieprzeciętną urodę i inteligencję, by osiągnąć zamierzony cel. I pewnie by jej się udało osiągnąć pełny sukces, gdyby nie trafiła na kobietę równie ambitną i sprytną…
Marta Kasprowska







