onnyks.pl > Czytelnia > Artykuły > Oczekiwanie na miłość

Oczekiwanie na miłość

 


Marlena była wykształconą, młodą kobietą. Ukończyła studia humanistyczne, podjęła pracę w szkole z dzieciakami, nawet rozpoczęła pisanie doktoratu. Ciągle w biegu, otoczona ludźmi, zawsze się spieszyła, bo ktoś na nią czekał. Lubiła swoją pracę, ale z pasją poświęcała się pracy społecznej. To było jej drugie życie, była szczęśliwa, że może coś robić dla innych. Mogłoby się wydawać, że osiągnęła w swoim dotychczasowym życiu już wszystko. No bo przecież niczego jej nie brakowało. Jednak ciągle jej oczy były smutne...

 
Mariusz był młodym, wykształconym mężczyzną. Skończył studia na politechnice i pracował w wymarzonej branży. Był zadowolony z samodzielnego stanowiska pracy, bo w gruncie rzeczy zajmował się nowymi projektami, a w dodatku nikt nie kontrolował każdego jego kroku. Pozornie życie tego wysokiego bruneta było godne pozazdroszczenia, ale jakże często pozory mylą. Po ośmiu godzinach spędzonych za komputerem wracał do pustego mieszkania i nie wiedział, co z sobą zrobić. Nigdy nie był specjalnie towarzyski, owszem miał kilku przyjaciół, jednak wszyscy założyli już własne rodziny. Na imprezy nie chodził, jak sam mówił: z zasady...


Samotność ma to do siebie, że w pewnym momencie zaczyna przytłaczać człowieka. Nasi bohaterowie walczyli z nią, a właściwie próbowali ją oszukać. Marlena cały swój wolny czas zaczęła poświęcać pracy w stowarzyszeniu na rzecz dzieci i młodzieży. Swoją energią i zapałem zarażała innych, ciągle zachęcała do podejmowania nowych projektów. Jednym z jej pomysłów było udzielanie darmowych korepetycji dzieciakom z najuboższych rodzin. Sama mogła pomagać w języku polskim i niemieckim, ale potrzebni byli jej wolontariusze, którzy mieliby wiedzę z innych przedmiotów. W tak banalny sposób los skrzyżował z sobą drogi Marleny i Mariusza. Zaczęli się widywać raz w tygodniu w czasie korepetycji. Spędzali czas razem, ale jednak nadal osobno...


Ona nie zwróciła na niego uwagi, bo ciągle gdzieś pędziła, spieszyła się na umówione spotkanie. Traktowała go jak jednego z wolontariuszy. Wiedziała, że można na nim polegać, bo nigdy nie zawiódł czekających na niego z zeszytami dzieciaków. On traktował Marlenę jak koleżankę z pracy, nie zastanawiał się dlaczego poświęca tyle czasu innym. Czasami, w wolnej chwili, wypili wspólnie kawę, ale ich rozmowy była powierzchowne, o wszystkim i niczym.


Marlena na pytania rodziny i znajomych o prywatne plany zawsze mówiła, że na razie chce być sama, że jest to jej wybór, że szkoda jej czasu na powierzchowne znajomości, które i tak zakończą się po kilku spotkaniach. Sądziła, że nie ma mężczyzny, który miałby podobną hierarchię wartości, który popierałby jej pasje i wspierał ją w pracy wolontariusza. Zresztą miała tyle innych zajęć. Wmawiała sobie, że samotność jest dobra, bo nikt nie zawraca jej głowy, ma czas by pisać doktorat, pomagać chorej mamie.


Z kolei On ciągle uspokajał swoją rodzinę słowami: ,,Bez obaw. Do trzydziestki na pewno się ożenię”. Ale robił tylko dobrą minę do złej gry. Tak naprawdę widział, że czas płynie nieubłaganie, powoli sam przed sobą przyznawał, że jego plany życiowe będą musiały zostać zweryfikowane. Coraz częściej zastanawiał się, w którym momencie swojego życia popełnił błąd. Rozmyślał nad tym, jak to się stało, że nadal jest sam, sam jeden, chociaż nie taki był jego plan na życie.


Jednak miłość jest niesamowita, czasami dotyka ludzi zupełnie znienacka, kiedy całkowicie się jej nie spodziewają i nie są na nią przygotowani. I tak też było w przypadku naszych bohaterów. Marlena i Mariusz spotykali się przecież od ponad roku, kiedy nagle coś się między nimi zmieniło. On zaczął się jej zwierzać, nie wiedzieć kiedy i dlaczego... A Ona świetnie nadawała się do tej roli, bo była niesamowicie szczera, a zarazem cechowała ją duża empatia. Ona też zaczęła na nim polegać, kiedy miała kłopoty pierwszą osobą do której się zwracała był właśnie Mariusz. Nigdy nie zawiódł jej zaufania i oczekiwań.


Czy ma sens dochodzić do tego, co spowodowało, że zwykła znajomość zamieniła się w przyjaźń, a z przyjaźni zrodziła się głęboka miłość? Oczywiście, że nie, bo najważniejsze jest to, że Marlena i Mariusz wreszcie się odnaleźli. Po tylu samotnych dniach, miesiącach i latach wreszcie i oni odnaleźli szczęście, o którym tak marzyli. Bo przecież każdy zasługuje na miłość, tylko czasami trzeba cierpliwie poczekać aż sama przyjdzie, Historia naszych bohaterów pokazuje, że nie warto szukać desperacko i po omacku. Miłość sama odnajduje ludzi i to najczęściej w momentach najbardziej niespodziewanych.


powrót do listy

Jakie modele kobiet są dla mężczyzn idealne

Pamiętam, że kiedyś Kasia Klich śpiewała o swoim mężczyźnie i o...

więcej

Pomysł na Dzień Chłopaka

30 WRZEŚNIA DZIEŃ CHŁOPAKA

...

więcej

Jak znaleźć idealnego partnera

Jeżeli masz już dość bycia singlem i doszedłeś do wniosku, że...

więcej

Kopciuszek naszych czasów

Kopciuszek poszukujący księcia, czyli czy nasze życie jest komedia...

więcej