,,Największa grzesznica” czy muza polskich romantyków?
Delfina z Komarów Potocka przyszła na świat w 1807 roku, w siedem lat po ślubie swoich rodziców: Stanisława Delfina Komara, majora wojska rosyjskiego i Honoraty Orłowskiej. Cechowała ją niezwykła uroda, była panną wysoką, szczupłą, o jasnych włosach, które w wijących się puklach spadały na ramiona. Jako panna z zamożnego domu otrzymała staranne wychowanie, była oczytana, grała na klawikordzie, śpiewała, malowała, a językiem francuskim posługiwała się równie dobrze jak i polskim.
Adoratorem trzynastoletniej zaledwie panny został Stanisław Starzyński, piszący wiersze pod pseudonimem Stach Doliwa. Jednakże uczucie to miało charakter platoniczny – rodzice Delfiny z niechęcią patrzyli na zaloty niezamężnego i trzykrotnie starszego od dziewczyny kawalera.
Mężem Delfiny został w 1825 roku Mieczysław Potocki herbu Pilawa. Ten magnat, awanturnik i właściciel dóbr w Tulczynie był synem Stanisława Szczęsnego i Zofii Potockiej. Mieczysław okazał się jednak człowiekiem skąpym, bezwzględnym, mściwym i okrutnym. Delfina kochała go początkowo jednak szczęście rodzinne nie było im chyba pisane. Ich dzieci umierały wkrótce po urodzeniu, a na salonach krążyły plotki, że niemowlęta rodziły się potworkami. Mieczysław coraz częściej bił żonę, nękał ją głodem, zamykał i więził. W tej sytuacji, korzystając z chwilowego zamieszania, Delfina zdecydowała się na wyjazd do Paryża, gdzie rzekomo miała poddać się operacji ginekologicznej. W zasadzie małżeństwo Potockich rozpadło się, chociaż zostało unieważnione przez sąd konsystorski w Kamińcu dopiero w 1843 roku. Mieczysław do końca życia Delfiny wypłacał jej rentę w wysokości 100 tysięcy franków rocznie.
I tak Delfina znalazła się we Francji, gdzie nawiązała romans z Karolem Augustem, hrabią de la Billarderie, nieślubnym synem Talleyranda i hrabiny Adelajdy Flahaut, autorki modnych niegdyś romansów. Nie ulega wątpliwości, iż to pod wpływem pierwszego kochanka ukształtowała się ostatecznie osobowość Delfiny. Zaczęła prowadzić wówczas ożywione życie towarzyskie i spotykać się z mężczyznami, chociaż stale demonstrowała swoją pobożność. Mickiewicz uznawał to za obłudę i nazywał ją "największą z grzesznic".
W połowie listopada 1830 roku Delfina poznała Fryderyka Chopina. Młody kompozytor, w którym coraz więcej osób widziało rodzącego się geniusza, miał duże wzięcie w paryskim towarzystwie i bywał częstym gościem na różnych ekskluzywnych przyjęciach, na których spotykał panią Potocką. Pomiędzy Delfiną a zdolnym kompozytorem nawiązała się nić sympatii, która przerodziła się z czasem w gorący romans. Najpierw odwiedzała go pod pretekstem nauki gry na fortepianie, potem szukanie pretekstów nie było już potrzebne. Ich związek przetrwał cztery lata, ale przyjaciółmi pozostali przez całe życie. To właśnie Delfinie Chopin poświęcił swój koncert fortepianowy f-moll.
Mąż Delfiny w swoim majątku w Tulczynie założył podobno wówczas harem. A żona bawiąc okresowo w Berlinie nawiązała romans z chargé d'affaires ambasady francuskiej - Charles'em de Bresson. Wśród jej ,,bliskich przyjaciół” wymienia się także Ferdynanda księcia Orleanu, syna Ludwika Filipa i następcę tronu francuskiego, bratanka Napoleona Hieronima Bonaparte oraz wielkiego księcia Michała, młodszego brata cara. W Potockiej kochał się rzekomo także Honoriusz Balzac, jak wiadomo skądinąd związany z inną Polką, Eweliną Hańską, ale nie odważył się nigdy wyznać jej swojej miłości.
Największą miłością życia Delfiny Potockiej okazał się autor Nie – boskiej komedii Zygmunt Krasiński, którego poznała w Neapolu. Piękna hrabina Potocka zrobiła na romantycznym poecie kolosalne wrażenie i zakochał się w niej bez pamięci. Zaczęli spotykać się coraz częściej i już wkrótce zostali kochankami. Ich miłość to historia ustawicznych spotkań i rozstań, utrwalona przede wszystkim w setkach listów. Krasiński pisał do niej: "Czułem od pierwszej chwili, że anioł drzemie w Tobie, anioł piękności i energii i anioł słodyczy... Potęga Twojej natury zaraz mnie uderzyła... I uczułem jakbyś stała na punkcie, na którym mogłaś upaść i zginąć, a znów skądinąd równie łatwo rozwinąć skrzydła i wniebowstąpić." Mieli zapewne plany małżeńskie, ale były to tylko nierealne marzenia. Na przeszkodzie stał im bowiem z jednej strony małżonek Delfiny, z drugiej zaś ojciec poety, który zmuszał syna do małżeństwa z Elizą Branicką.
Ostatecznie w 1843 roku Zygmunt Krasiński uległ namowom ojca i poślubił Elizę, pomimo protestów rozwścieczonej kochanki. Młodzi małżonkowie zamieszkali w Opinogórze i wkrótce poeta wyjaśnił małżonce powody swojego nieszczęścia: miłość do innej kobiety i konieczność natychmiastowego spotkania z nią. I tak zaczął funkcjonować ,,trójkąt miłosny” między Elizą, Delfiną i Zygmuntem. Pani Krasińska stała się ,,zasłoną dymną” dla swojego męża i jego zdrady. Jakże musiała cierpieć jej duma, kiedy zamieszkała w Nicei w sąsiedztwie kochanki męża a przed teściem musiała udawać sympatię i przyjaźń do byłej już żony Mieczysława Potockiego.
Jednakże z czasem związek między kochankami przestał być tak wyraźny, wśród przyczyn można wymienić narodziny kolejnych dzieci Zygmunta i Elizy, a także postępującą chorobę romantycznego dramatopisarza. Delfina zaczęła przebywać w Ems, gdzie flirtowała z księciem Stanisławem Jabłonowskim oraz w Paryżu, gdzie kokietowała Charles'a René Montalemberta. W Paryżu natknęła się także na państwa Mickiewiczów i wysłuchać musiała oskarżeń Celiny, która pomawiała ją o flirt z Adamem. Serdeczną przyjaźń nawiązała natomiast Potocka z młodym Cyprianem Kamilem Norwidem.
Jej ostatnim znanym kochankiem był malarz Paweł Delaroche. Nie wiadomo dokładnie, kiedy i gdzie się poznali, wiadomo natomiast, iż pożegnali się w 1856 roku, gdy artysta nagle zmarł. Następujące kolejno po sobie zgony byłych kochanków: Chopina, Delaroche'a i Krasińskiego wywarły na Delfinie bardzo silne wrażenie. Wciąż jeszcze była piękną kobietą, o której względy ubiegali się mężczyźni, ale historia nie utrwaliła wiadomości o jej nowych romansach. Zajęła się działalnością charytatywną i prowadzeniem w Nicei zakładu wychowawczego dla dziewcząt.
W 1872 roku zaczęła narzekać na dolegliwości reumatyczne i bardzo pogorszył się jej wzrok. Nieco później stwierdzono u niej także nowotwór sutka i musiała poddać się operacji usunięcia piersi. Operacja przebiegła wprawdzie pomyślnie, lecz po kilku latach pojawiły się przerzuty. Zmarła w 1877 roku ukończywszy siedemdziesiąt lat. Zmarła w epoce wiktoriańskiej pruderii, nic więc w tym dziwnego, że jej życie wywoływało zgorszenie ówczesnych moralistów. Jednak w pamięci przyjaciół pozostała piękną, czułą i kochającą kobietą, która wywarła swój znaczący wpływ zarówno na muzykę Chopina, jak i poezję Zygmunta Krasińskiego i Cypriana Kamila Norwida. Słusznie więc chyba nazywa się ją muzą polskiego romantyzmu.







