onnyks.pl > Czytelnia > Historie miłosne > Miłość w krainie kangurów

Miłość w krainie kangurów

 

Karolina jest dzisiaj szczęśliwą matką i żoną dwójki wspaniałych dzieci. Od urodzenia mieszkała w małej miejscowości na Podkarpaciu. Jej rodzice mieli ogromny dom ze wspaniałym ogrodem. Cała rodzina kochała zwierzęta, zawsze przy ich domu znajdowały się co najmniej dwa psy. Karolina miała dwóch niewiele młodszych od siebie braci. Mieli wspólnych znajomych, często razem bywali na imprezach, które zresztą nierzadko odbywały się w ich domu.


Karolina ukończyła studia na jednej z prywatnych uczelni, które w latach dziewięćdziesiątych ubiegłego stulecia wyrastały jak grzyby po deszczu w kolejnych polskich miastach. Uzyskała dyplom z zarządzania i marketingu, i była przekonana, że skoro ma dyplom w ręku to świat padnie do jej stóp. Przede wszystkim liczyła na to, że w końcu znajdzie dobrą pracę, gwarantującą jej bezpieczeństwo i odpowiedni poziom życia. Jednak bardzo szybko przestała patrzeć na świat przez różowe okulary...


Przez ponad rok szukała pracy w okolicach swojego miejsca zamieszkania. Odbywała liczne praktyki, liczyła na to, że trzymiesięczny staż w poważnej firmie z międzynarodowym kapitałem zapewni jej szansę na wymarzoną karierę. Ale kiedy okazało się, że co najwyżej może liczyć na umowę na czas określony i niezbyt wygórowaną pensję, postanowiła coś radykalnie zmienić. Wówczas rozpoczęła się fala masowej emigracji, młodzi Polacy wyjeżdżali tłumnie do pracy w Anglii i Irlandii. Ale Karolina zawsze lubiła się wyróżniać i postanowiła wyjechać do dalekiej Australii.


Decyzję o wyjeździe podjęła spontanicznie. Kiedy spacerowała ze znajomymi po Krakowie przez przypadek znalazła się pod ambasadą tego odległego od naszej ojczyzny kraju. I w tej właśnie chwili pomyślała, że musi coś radykalnie zmienić w swoim życiu. Okazało się jednak, że wyjazd do ,,krainy Kangurów” wcale nie jest taki prosty, ale nasza bohaterka była mocno zdeterminowana. W końcu udało jej się znaleźć szkołę językową w Sydney do której się zapisała i otrzymała wizę. Kiedy wyjeżdżała z Polski była pełna optymizmu i nadziei na lepsze jutro...


Bezpośredni lot z Frankfurtu do Sydney trwał ponad dobę, ale było warto. Już na samym początku Karolina zafascynowała się tamtejszymi zwyczajami i podejściem ludzi do świata i innych. Początkowo myślała, że spędzi w Australii tylko trzy miesiące na kursie językowym, ale postanowiła spróbować poszukać tam pracy. Sama nie mogła uwierzyć we własne szczęście, ale po tygodniu poszukiwań miała już dobrze płatne i perspektywiczne zajęcie. Uznała więc, że warto przedłużyć wizę, nadal rozwijać swoje umiejętności językowe, pracować i czekać, co dalej się wydarzy.


Wyjeżdżała z Polski zupełnie wolna. Owszem miała kilku chłopaków, ale były to tylko przelotne i krótkotrwałe ,,miłostki”. Tak naprawdę nie poznała jeszcze swojej drugiej połówki. Okazało się, że w Australii znalazła również miłość swojego życia. Poznali się zupełnym przypadkiem... Karolina postanowiła spędzić Sylwestra na plaży, bo przecież 31 grudnia to w ,,krainie kangurów” środek lata. Kiedy o północy ludzie zgromadzeni na plaży składali sobie życzenia noworoczne, podszedł do niech chłopak. Była zaskoczona kiedy się okazało, że też pochodzi z Polski i podobnie jak ona postanowił przywitać Nowy Rok na plaży.


Karolina zaczęła się spotykać z Konradem. Na początku była zadowolona, że spotkała w Australii kogoś z kim mogła porozmawiać po polsku. On był trzydziestoletnim mężczyzną, który przyleciał w odwiedziny do siostry, która mieszkała w Sydney z mężem i dziećmi. Jednak po kilku tygodniach był tak zachwycony tym wspaniałym kontynentem, że postanowił tam zostać. Podobnie jak Karolina nie mógł znaleźć w Polsce pracy, która by go satysfakcjonowała, więc postanowił spróbować szczęścia w Australii.


Początkowa sympatia zmieniła się w uczucie. W dość krótkim czasie Karolina i Konrad zamieszkali razem. Byli zadowoleni ze swojego życia, mieli ładne mieszkanie, oboje pracowali i dobrze zarabiali, cieszyli się sobą i swoim szczęściem. Musieli jednak nauczyć się wspólnego życia. Wszystko dobrze się układało, chociaż trzeba przyznać, że zdarzały się im ,,spięcia”. Ale nie dziwi to specjalnie, bo przecież oboje mieli bardzo silne charaktery i każdy z nich chciał mieć zawsze ostatnie słowo. Jednak z czasem nauczyli się ustępować sobie, bo przecież najważniejsze była łącząca ich miłość.


Po roku wspólnie przylecieli do Polski i pobrali się. Na weselu bawiły się ich rodziny i przyjaciele. Karolina i Konrad postanowili jednak, że na stałe przeniosą się do Australii, bo uznali, że chcą mieszkać tam, gdzie znaleźli miłość i szczęście. Oboje odnaleźli w ,,krainie kangurów” lekarstwo na swoją samotność. Miłość przychodzi niespodziewanie i czasem warto zaczekać aż sama zapuka do naszych drzwi.

 


powrót do listy

ABC walki z samotnością

Anka, Baśka i Celina był przyjaciółkami właściwie od zawsze....

więcej

Wizyta u wróżki

Elżbieta niepewnie wkroczyła do namiotu. Nie do końca była przekonana co...

więcej

Bębny

Odkąd pamięta, zawsze chciała kochać. Jej marzenie spełnia się.
...

więcej

Biuro matrymonialne

Mam dość swojego życia” – pomyślała Maria patrząc w okno....

więcej