onnyks.pl > Czytelnia > Uśmiechnij się > Kabaret: Pod pantofelkiem
Kabaret: Pod pantofelkiem
Osoby: Filip i Hanna (małżeństwo)
Oskar i Róża (para, która spotyka się od czasu do czasu)
Feliks i Konfacela (kawaler przyzwyczajony do swobody i kobieta w nim zakochana)
Miejsce akcji: kawiarnia,
Rekwizyty: dwa stoliki nakryte białymi obrusami, na każdym z nich stoi wazonik z gerberą, przy każdym stoliku stoją po trzy krzesła. Z boku stoi pusta rama na obraz.
Scena 1
Narrator
Do knajpki „Pod pantofelkiem”
Oskar, Filip razem z Felkiem
Wkroczyli pewnego dzionka.
Filipa ścigała żonka
Z tej oto prostej przyczyny,
Że wczoraj z Oskara winy
Nie wrócił z pracy do domu
O swym zamiarze nikomu
Nie powiedziawszy ni razu…
Filip
Winienem Hannie od razu
Rzec wszystko o naszych planach!
Oskar
Klęcząc przed nią na kolanach…?!
Feliks
Zrozumże w końcu Filipie kochany.
Jesteś przez Hannę prawie opętany.
Oskar
Wmówiła tobie biedny idioto,
Że posłuszeństwo cenniejsze niż złoto.
Filip
Wasze pranie mózgu na nic się nie zdało.
Moje serce będzie Hannę wciąż kochało.
Proszę was bardzo… Filipie, Oskarze…!
Oskar
Boisz się, że cię Hanna zobaczy w barze?!
Filip
Ja rozumiem każdy z waszych argumentów.
Dawno już nie miałem w głowie takiego zamętu.
Prawiliście wczoraj wiele o kobietach.
O ich pięknie, cnocie, wadach i zaletach…
Oskar
Prócz urody zalet nie ma w nich wcale.
Feliks
Mówisz jak typowy, zgorzkniały kawaler.
Filip
Małżeństwo sprzyja szlifowaniu manier.
Oskar
Nie ożenię się nigdy, „zajęci” panowie!
Po co mam stracić humor i zdrowie?
Feliks
Najlepsze jest bycie w związku nieco luźnym.
Nie jest się samemu, ani żonie dłużnym.
Oświadczyć się Konfaceli nie mam zamiaru.
Wolę sobie chodzić od baru do baru.
Inaczej pod żony pantofel trafiasz od razu.
Spróbowałbyś nie spełnić zachcianki, rozkazu…
Filip
Spełnianie życzeń Hanny jest dla mnie zaszczytem.
Oskar
Raczej totalnej głupoty szczytem.
Nie odznaczasz się w tej mierze
Męskością ni sprytem.
Prawdziwy mężczyzna zdobywa kobiety,
Bawi się nimi i rzuca, niestety.
Śnią one o nim każdą noc prawie,
Przyjeżdża do nich syrenką na jawie…
Filip
Ty możesz sobie jechać na rowerze.
Widziałem twoją minę kiedy na spacerze
Spotkałeś Różę koło filharmonii.
Z wrażenia narobiłeś prawie do spodni.
Wołałem po trzykroć: Oskarze, Oskarze…
Oskar
Pomyliłeś mnie z kim innym!
Ja siedziałem w barze!
Feliks
Ty zawsze siedzisz w barze!
Zapijasz swe smutki w towarzystwie
Piwka, winka lub wódki.
Nie przyznasz się nigdy, że twe serce pragnie
Kochać Różę!
Filip
Ciszej!
Bo nas wyrzucą z tej knajpy, panowie…
Oskar
Ma rację! Zamówmy coś lepiej na zdrowie.
Chowają się za menu, które właśnie przynosi im kelner
Scena 2
Narrator
Konfacela, Róża i Hanna.
Trzy panie, o których mowa
Do knajpki „Pod pantofelkiem”
Weszły szybkim krokiem
Nie zaszczycone widokiem
Swych mężów, chłopców, kochanków,
Których szukały od ranka.
Filipa żoneczka Hanka
Martwiła się okropnie:
Hanna
Może Filip ranny gdzieś pod płotem moknie?
Konfacela
Nie możesz wyciągać takich wniosków pochopnie…
Hanna
Łatwo tobie mówić, moja kochana,
Bo nie jesteś jeszcze Felkowi poślubiona!
Gdy kobieta staje na ślubnym kobiercu,
Łatwo zamącić spokój w jej sercu.
Konfacela
Masz szczęście, Różyczko, że nie masz nikogo.
Możesz sobie chodzić, którą zechcesz drogą.
Róża
Czy ja wiem, czy to szczęście jest takie wielkie?
Kiedy, Konfacelo, widzę ciebie z Felkiem…
Tak szczęśliwą parę…
Konfacela
Nie przesadzaj!
Nie chcę więcej słyszeć o tym idiocie!
Tapla się ciągle w kawalerskim błocie.
Hanna
Jak prosię!
Konfacela
Nie wiem jak zaciągnąć mam go do ołtarza…?
Hanna
Ja na Feliksa nasłałam grabarza!
Siedzieliśmy pod gruszą na zielonej ławie
Gdy mi się oświadczył zemdlawszy prawie.
Było to cudne, piękne doświadczenie…
Konfacela i Róża
Marzenie…
Róża
Ja właściwie mam na oku jednego
Ale czuję, że nie będzie raczej nic z tego.
Kiedy mnie widzi czerwieni się cały,
Robi się jakiś taki bardzo mały.
No i ucieka od razu do baru.
Hanna
Czy możemy poznać imię wybranka?
Róża
Oskar się nazywa.
Konfacela
Imię jak bajka!
Hanna
Gdyby ci mężczyźni byli jak z bajki,
Żyłybyśmy wtedy jak wielkie szlachcianki.
Na bajkowym życiu teraz same plamy:
Feliksa od rana po barach szukamy.
Kobiety kryją się za menu
Scena 3
Narrator
Zaczęły panie przeglądać menu swoje.
Panowie położyli swoje na stole.
Stolik numer jeden nie wiedział o drugim.
Co będzie, dowiecie się w czasie niedługim.
Filip
Co wybieracie, drodzy panowie?
Oskar
Pierś albo udko chodzi mi po głowie.
Feliks
Głodnemu zawsze chlebek jest na myśli.
Zauważa Konfacelę
Radzę, abyśmy stąd jak najszybciej wyszli…
Filip
(zauważywszy kobiety)
Zachciało ci się piersi!
Oskar
Mam pomysł panowie, jak ocalić nasz honor i zdrowie!
Podchodzi do ramy z obrazu stojącej pod ścianą i bierze ją do rąk...
Feliks i Filip
Co on powie…?
Scena 4
(Panowie chowając się za ramą zmierzają w stronę wyjścia.
Gdy odzywa się Konfacela zatrzymują się gwałtownie)
Konfacela
Mam nadzieję, że Felek w końcu zrozumie,
Że bez niego żyć już nie umiem.
Róża
Oskarze! Oskarku! Oskareczku!
Mój silny, przystojny kochaneczku…
Ja ciebie kocham, a ty uciekasz do baru!
Już nie spotkasz takiego dobrego towaru…
Hanna
Jeśli mnie słyszysz,
Wiedz, że cię miłuję
I że cię bardzo, bardzo potrzebuję!
Filip (zza ramy)
Haneczko!
Hanna
To ty, Filipie?
(Feliks nie może jej odpowiedzieć, bo Oskar zatyka mu usta.)
Konfacela (zamyślona)
Tego obrazu wcześniej tu nie było…
(Kobiety przyglądają się intensywnie.)
Róża
Oskar?!
Hanka
Filip?
Konfacela
Felek!!!
Filip wychodzi zza ramy, wyciąga gerbera z wazonika, wręcza Hance i zakochani odchodzą razem.
Felek
Konfacelo…
Jeśli złagodnieje twoje spojrzenie,
To ja się wtedy z tobą ożenię!
Konfacela
Daj mi chwilę na zastanowienie…
(Na stronie liczy do dziesięciu i woła z radością:)
Tak!!!
Filip wychodzi zza ramy. Odchodzi razem z Konfacelą.
Na scenie pozostają Oskar i Róża. Róża wtula twarz w chusteczkę.
Oskar wyciąga z wazonu gerbera. Odrywając płatki wylicza: kochać, nie kochać… itd.
Oskar
Kochać…
Różo…
koszu czereśni…
Orfeusza pieśni…
Myszko, szczurku, wiewiórku…
Pragnę kochać cię bardzo
W sklepie, w parku, w kościele…
Róża
Nie mów już więcej.
Całuj kochany!
(Dochodzi do pocałunku)
Oskar
O rany!
(Mdleje. Róża go cuci i wspólnie wychodzą z knajpki)
Scena 5
Narrator
Uśmialiście się pewnie, drodzy czytelnicy…
Prawda jest jedna – śmiech działa na zdrowie.
Zdrowy styl życia mili uprawiajcie.
Śmiejcie się, tańczcie, śpiewajcie, kochajcie…
O knajpce „Pod pantofelkiem” nie zapominajcie!
Narrator
Do knajpki „Pod pantofelkiem”
Oskar, Filip razem z Felkiem
Wkroczyli pewnego dzionka.
Filipa ścigała żonka
Z tej oto prostej przyczyny,
Że wczoraj z Oskara winy
Nie wrócił z pracy do domu
O swym zamiarze nikomu
Nie powiedziawszy ni razu…
Filip
Winienem Hannie od razu
Rzec wszystko o naszych planach!
Oskar
Klęcząc przed nią na kolanach…?!
Feliks
Zrozumże w końcu Filipie kochany.
Jesteś przez Hannę prawie opętany.
Oskar
Wmówiła tobie biedny idioto,
Że posłuszeństwo cenniejsze niż złoto.
Filip
Wasze pranie mózgu na nic się nie zdało.
Moje serce będzie Hannę wciąż kochało.
Proszę was bardzo… Filipie, Oskarze…!
Oskar
Boisz się, że cię Hanna zobaczy w barze?!
Filip
Ja rozumiem każdy z waszych argumentów.
Dawno już nie miałem w głowie takiego zamętu.
Prawiliście wczoraj wiele o kobietach.
O ich pięknie, cnocie, wadach i zaletach…
Oskar
Prócz urody zalet nie ma w nich wcale.
Feliks
Mówisz jak typowy, zgorzkniały kawaler.
Filip
Małżeństwo sprzyja szlifowaniu manier.
Oskar
Nie ożenię się nigdy, „zajęci” panowie!
Po co mam stracić humor i zdrowie?
Feliks
Najlepsze jest bycie w związku nieco luźnym.
Nie jest się samemu, ani żonie dłużnym.
Oświadczyć się Konfaceli nie mam zamiaru.
Wolę sobie chodzić od baru do baru.
Inaczej pod żony pantofel trafiasz od razu.
Spróbowałbyś nie spełnić zachcianki, rozkazu…
Filip
Spełnianie życzeń Hanny jest dla mnie zaszczytem.
Oskar
Raczej totalnej głupoty szczytem.
Nie odznaczasz się w tej mierze
Męskością ni sprytem.
Prawdziwy mężczyzna zdobywa kobiety,
Bawi się nimi i rzuca, niestety.
Śnią one o nim każdą noc prawie,
Przyjeżdża do nich syrenką na jawie…
Filip
Ty możesz sobie jechać na rowerze.
Widziałem twoją minę kiedy na spacerze
Spotkałeś Różę koło filharmonii.
Z wrażenia narobiłeś prawie do spodni.
Wołałem po trzykroć: Oskarze, Oskarze…
Oskar
Pomyliłeś mnie z kim innym!
Ja siedziałem w barze!
Feliks
Ty zawsze siedzisz w barze!
Zapijasz swe smutki w towarzystwie
Piwka, winka lub wódki.
Nie przyznasz się nigdy, że twe serce pragnie
Kochać Różę!
Filip
Ciszej!
Bo nas wyrzucą z tej knajpy, panowie…
Oskar
Ma rację! Zamówmy coś lepiej na zdrowie.
Chowają się za menu, które właśnie przynosi im kelner
Scena 2
Narrator
Konfacela, Róża i Hanna.
Trzy panie, o których mowa
Do knajpki „Pod pantofelkiem”
Weszły szybkim krokiem
Nie zaszczycone widokiem
Swych mężów, chłopców, kochanków,
Których szukały od ranka.
Filipa żoneczka Hanka
Martwiła się okropnie:
Hanna
Może Filip ranny gdzieś pod płotem moknie?
Konfacela
Nie możesz wyciągać takich wniosków pochopnie…
Hanna
Łatwo tobie mówić, moja kochana,
Bo nie jesteś jeszcze Felkowi poślubiona!
Gdy kobieta staje na ślubnym kobiercu,
Łatwo zamącić spokój w jej sercu.
Konfacela
Masz szczęście, Różyczko, że nie masz nikogo.
Możesz sobie chodzić, którą zechcesz drogą.
Róża
Czy ja wiem, czy to szczęście jest takie wielkie?
Kiedy, Konfacelo, widzę ciebie z Felkiem…
Tak szczęśliwą parę…
Konfacela
Nie przesadzaj!
Nie chcę więcej słyszeć o tym idiocie!
Tapla się ciągle w kawalerskim błocie.
Hanna
Jak prosię!
Konfacela
Nie wiem jak zaciągnąć mam go do ołtarza…?
Hanna
Ja na Feliksa nasłałam grabarza!
Siedzieliśmy pod gruszą na zielonej ławie
Gdy mi się oświadczył zemdlawszy prawie.
Było to cudne, piękne doświadczenie…
Konfacela i Róża
Marzenie…
Róża
Ja właściwie mam na oku jednego
Ale czuję, że nie będzie raczej nic z tego.
Kiedy mnie widzi czerwieni się cały,
Robi się jakiś taki bardzo mały.
No i ucieka od razu do baru.
Hanna
Czy możemy poznać imię wybranka?
Róża
Oskar się nazywa.
Konfacela
Imię jak bajka!
Hanna
Gdyby ci mężczyźni byli jak z bajki,
Żyłybyśmy wtedy jak wielkie szlachcianki.
Na bajkowym życiu teraz same plamy:
Feliksa od rana po barach szukamy.
Kobiety kryją się za menu
Scena 3
Narrator
Zaczęły panie przeglądać menu swoje.
Panowie położyli swoje na stole.
Stolik numer jeden nie wiedział o drugim.
Co będzie, dowiecie się w czasie niedługim.
Filip
Co wybieracie, drodzy panowie?
Oskar
Pierś albo udko chodzi mi po głowie.
Feliks
Głodnemu zawsze chlebek jest na myśli.
Zauważa Konfacelę
Radzę, abyśmy stąd jak najszybciej wyszli…
Filip
(zauważywszy kobiety)
Zachciało ci się piersi!
Oskar
Mam pomysł panowie, jak ocalić nasz honor i zdrowie!
Podchodzi do ramy z obrazu stojącej pod ścianą i bierze ją do rąk...
Feliks i Filip
Co on powie…?
Scena 4
(Panowie chowając się za ramą zmierzają w stronę wyjścia.
Gdy odzywa się Konfacela zatrzymują się gwałtownie)
Konfacela
Mam nadzieję, że Felek w końcu zrozumie,
Że bez niego żyć już nie umiem.
Róża
Oskarze! Oskarku! Oskareczku!
Mój silny, przystojny kochaneczku…
Ja ciebie kocham, a ty uciekasz do baru!
Już nie spotkasz takiego dobrego towaru…
Hanna
Jeśli mnie słyszysz,
Wiedz, że cię miłuję
I że cię bardzo, bardzo potrzebuję!
Filip (zza ramy)
Haneczko!
Hanna
To ty, Filipie?
(Feliks nie może jej odpowiedzieć, bo Oskar zatyka mu usta.)
Konfacela (zamyślona)
Tego obrazu wcześniej tu nie było…
(Kobiety przyglądają się intensywnie.)
Róża
Oskar?!
Hanka
Filip?
Konfacela
Felek!!!
Filip wychodzi zza ramy, wyciąga gerbera z wazonika, wręcza Hance i zakochani odchodzą razem.
Felek
Konfacelo…
Jeśli złagodnieje twoje spojrzenie,
To ja się wtedy z tobą ożenię!
Konfacela
Daj mi chwilę na zastanowienie…
(Na stronie liczy do dziesięciu i woła z radością:)
Tak!!!
Filip wychodzi zza ramy. Odchodzi razem z Konfacelą.
Na scenie pozostają Oskar i Róża. Róża wtula twarz w chusteczkę.
Oskar wyciąga z wazonu gerbera. Odrywając płatki wylicza: kochać, nie kochać… itd.
Oskar
Kochać…
Różo…
koszu czereśni…
Orfeusza pieśni…
Myszko, szczurku, wiewiórku…
Pragnę kochać cię bardzo
W sklepie, w parku, w kościele…
Róża
Nie mów już więcej.
Całuj kochany!
(Dochodzi do pocałunku)
Oskar
O rany!
(Mdleje. Róża go cuci i wspólnie wychodzą z knajpki)
Scena 5
Narrator
Uśmialiście się pewnie, drodzy czytelnicy…
Prawda jest jedna – śmiech działa na zdrowie.
Zdrowy styl życia mili uprawiajcie.
Śmiejcie się, tańczcie, śpiewajcie, kochajcie…
O knajpce „Pod pantofelkiem” nie zapominajcie!
Dorota Antys






