onnyks.pl > Czytelnia > Historie miłosne > Biuro matrymonialne
Biuro matrymonialne
„Mam dość swojego życia” – pomyślała Maria patrząc w okno. Na stole piętrzy się stos czekających dokumentów do uzupełnienia, obowiązkowej lektury do przeczytania, akt, świstków… Jednym słowem tona makulatury i laptop. Na kominku brakuje zdjęć ukochanych osób. Tylko mały krzyż wisi na ścianie. Kalendarz z nawału zajęć zaplanowanych i zaległych pęka w szwach. Na wieszaku wisi tylko jedna kurtka… Na podłodze w przedpokoju stoi tylko jedna para wyjściowych butów.
„Czy życie w pojedynkę ma sens?” – zapytała Maria swego odbicia w okiennej szybie. Minęło już wiele czasu od jej ostatniej randki. Prawie nie pamięta, jak to jest, kiedy męska dłoń sunie po kobiecym ciele. Jak kobieta czuje się, będąc zakochaną.
„Dopadła cię Marysiu monotonia”. Szyderczy uśmiech zagościł na jej twarzy. Nie ma wokół niej nikogo bliskiego. Nawet psa nie ma. Została tylko spora namiętność w sercu i pragnienie miłości, które nie mogą znaleźć sobie ujścia. Dlaczego atrakcyjna i wykształcona kobieta jest samotna…?
Życie nie rozpieszczało Marii. Ojciec prędko odszedł. Została sama z matką. Była jedynym skarbem, który pozostał jej w życiu. Spędzała z nią jak najwięcej czasu zaniedbując rówieśników. Uczyła się pilnie, by móc kiedyś, jako wykształcona kobieta, pójść do sklepu i za zarobione pieniądze kupić matce płaszcz. Kiedy już mogła pozwolić sobie na jego kupno, było za późno. Matka odeszła jak lekki wiatr… Bezszelestnie. Pozostawiła po sobie tylko żal i smutek. Maria została sama na świecie. Z potrzeby miłości zawsze źle lokowała swoje uczucia. Kilku mężczyzn złamało jej serce. Teraz Maria boi się kochać.
Wróciła do pracy. Myśli jednak zebrać nie mogła. Przymknęła oczy. Wiatr szeleścił za oknem. Przypomniały jej się słowa matki: „Bądź szczęśliwa i nigdy nie pozwól, by strach przed cierpieniem zdominował twoje życie.” W internetową wyszukiwarkę wpisała wielkimi literami: BIURO MATRYMONIALNE.
„Ja jeszcze szczęśliwa być muszę!” – postanowiła Maria… Randka to jedyne rozwiązanie. „Nie poznam ukochanej osoby, jeżeli się z nią nie spotkam. RANDKA!”…
W miarę upływu czasu na podłodze przybywało butów, a wieszak uginał się pod ciężarem dużych i małych kurtek, marynarek i płaszczyków.
Dorota Antys







