onnyks.pl > Czytelnia > Historie miłosne > Bębny
Bębny
Odkąd pamięta, zawsze chciała kochać. Jej marzenie spełnia się.
Siedzi naprzeciw mężczyzny, którego darzy uczuciem głębokim i bardzo dojrzałym.
W trakcie swojego dwudziestopięcioletniego życia przez jej mózg zdążyło
przetoczyć się wiele myśli i wyobrażeń o idealnym związku. Były to oczywiście
dziewczęce rojenia. Idealny związek? - zjawisko paranormalne...
A mężczyzna? On spogląda jej czule w oczy i szepcze: "Kocham cię...".
Daleko mu do rycerza na białym koniu. Nie jest wysokim, silnym i muskularnym
blondynem o błękitnych tęczówkach. Nie ma białego konia. Białego malucha też nie
ma... Do kawiarni przyszli na piechotę. Przespacerowali trzymając się za ręce i
"puszczając" delikatnie "iskierki" miłości. Do szczęścia nic więcej nie było im
wtedy potrzeba. Tylko oni i te... "iskierki". I jeszcze krople deszczu.
Łez nie ma. Były dawno, zanim dane było im się spotkać. Potem zniknęła słona
rosa spływająca po policzkach. Odeszła wraz z pustką w sercach.
Dziewczyna kładzie delikatnie swoją dłoń na jego dłoni. W miłosnym uścisku
zamknęli cały świat i siebie. Nawet kawiarenka rozpłynęła się we mgle.
Metafizyczna rzeczywistość...
Łączą ich: dotyk, spojrzenie, zgodny rytm bicia serc... Rytm nie jest fałszywy.
Mieści się nawet w skali i metrum. Przyspiesza, kiedy usta kochanków zbliżają
się do siebie.
Słyszysz bębny...?
"Kocham cię." - odparła.
Dokonało się sacrum miłości.
Dorota Antys







